Program "Szkoła"

Styczeń 17, 2020 - Premiera programu "Szkoła" 

Grupa artystyczna "To już z górki" zaprezentowała swój pierwszy w tym roku, nowy program pt "Szkoła". Do Danusi, Romy i Zbyszka dołączyła oglądana już wcześniej w programie "Jasełka" Aurelia.

Klasówkę z polskiego miała nie tylko nasza klasa, ale także cała zgromadzona publiczność. Nagrodę zgarną stolik, który miał szczęście posiadać w swoim składzie polonistkę.

Dzieciaki bawiły się jak potrafiły najlepiej przypominając szkolne przeboje. Było kółko graniaste, mam chusteczkę haftowaną oraz lisek chodził koło drogi.

Jak zwykle po występach impreza zakończyła się potańcówką.

Cały fotoreportaż do zobaczenia => TUTAJ

Opłatek w Gminie 1 ZNPwK

2020 Styczeń 12 - Opłatek w Gminie 1

Oficjalna, tradycyjna uroczystość z okazji Świąt Bożego Narodzenia w sali ZNPwK na 71 Judson St.

Po okolicznościowych przemówieniach zaproszonych gości, bo przecież wypada ich wysłuchać, mieliśmy okazję wyściskać się wzajemnie, wymienić życzenia na Nowy Rok i podzielić się opłatkiem.

Kolędowała działająca przy Gminie 1 grupa artystyczna seniorów "To już z górki" - przy pełnej współpracy wokalnej wszystkich zgromadzonych gości.
Opłatek nie może przecież obejść się bez wspólnego śpiewania kolęd.

Dodatkowo zespół przygotował jasełka. Nie zabrakło tam biesa, Heroda, Świętej Rodziny i aniołów.


Pozostałe zdjęcia fotoreportażu można obejrzeć => TUTAJ

Grudzień 2019 - Idą Święta

Opłatek u Żeglarzy - Grudzień 14, 2019

Do Świąt Bożego Narodzenia już blisko i czas najwyższy na okazjonalne uściski i wymianę najlepszych życzeń.

Wymieniamy najlepsze życzenia,
Żale i nadzieje.

Obyśmy byli zdrowi jak dotąd!
Z czego się Pani w kącie śmiejesz?

Żeglarze mają wielką kapelę, która uświetnia ostatnio wszelkie uroczystości i spotkania. To uczta duchowa dla tych co kochają szanty.

 Opłatek w Klubie Seniora - Grudzień 16, 2019


Świąteczna okazja to jeden powód do uroczystego spotkania, a klubowe urodziny, odbywające się raz na kwartał, to drugi.  Czy są jakieś powody, czy nie i tak przecież kochamy się spotykać.

Jak to czasem bywa, spotkanie ozdobiły występy Teresy oraz Bolka i Renaty.

Na koniec były nawet jak zwykle tańce. O swawolach, o ile były, nikt fotoreporterowi nie doniósł.




Pozostałe zdjęcia z obu spotkań można obejrzeć tutaj => album Grudzień 2019

Grudzień 09, 2019 Zebranie Klubu Seniora

A ja życzę Ci Wesołych Świąt

Tradycyjnie już, w ramach współpracy i współistnienia z Klubem Żeglarzy dostaliśmy zaproszenie na Opłatek . Współistniejemy pod parasolem Gminy 1 ZNPwK, w pomieszczeniach jej siedziby na 71 Judson Str. Toronto. Kiedykolwiek odbywa się większe zebranie żeglarzy w dużej sali my idziemy do mniejszej. Tak było i tym razem.

Postanowiliśmy zrobić żeglarzom niespodziankę i zaśpiewać wspólnie piękną żeglarską kolędę.

 Ponieważ czasu do żeglarskiego opłatka mało trenowaliśmy zawzięcie szanto-kolędy:




Aniołowie dziś latają nisko
Wczoraj przyszła kartka nie wiem skąd
To już zima, ot i wszystko
A ja życzę Ci Wesołych Świąt


Refleksje przymusowego odosobnienia

WARTO PRZECZYTAĆ, bo nadchodzą nowe czasy.! Nie możemy dziś pójść do kina. Nawet nie możemy się dziś spotykać. Zapraszam więc na wirtualne spotkanie i narodowe czytanie:

„Okno” autorstwa Olgi Tokarczuk

Z mojego okna widzę białą morwę, drzewo, które mnie fascynuje i było jednym z powodów, dlaczego tu zamieszkałam. Morwa jest hojną rośliną - całą wiosnę i całe lato karmi dziesiątki ptasich rodzin swoimi słodkimi i zdrowymi owocami. Teraz jednak morwa nie ma liści, widzę więc kawałek cichej ulicy, po której rzadko ktoś przechodzi, idąc w kierunku parku. Pogoda we Wrocławiu jest prawie letnia, świeci oślepiające słońce, niebo jest błękitne, a powietrze czyste. Dziś podczas spaceru z psem, widziałam jak dwie sroki przeganiały od swojego gniazda sowę. Spojrzałyśmy sobie z sową w oczy z odległości zaledwie metra. Mam wrażenie, że zwierzęta też czekają na to, co się wydarzy.
Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo. Za dużo, za szybko, za głośno. Nie mam więc „traumy odosobnienia” i nie cierpię z tego powodu, że nie spotykam się z ludźmi. Nie żałuję, że zamknęli kina, jest mi obojętne, że nieczynne są galerie handlowe. Martwię się tylko, kiedy pomyślę o tych wszystkich, którzy stracili pracę. Kiedy dowiedziałam się o zapobiegawczej kwarantannie, poczułam coś w rodzaju ulgi i wiem, że wielu ludzi czuje podobnie, choć się tego wstydzi. Moja introwersja długo zduszana i maltretowana dyktatem nadaktywnych ekstrawertyków, otrzepała się i wyszła z szafy.
Patrzę przez okno na sąsiada, zapracowanego prawnika, którego jeszcze niedawno widywałam, jak wyjeżdżał rano do sądu z togą przewieszoną przez ramię. Teraz w workowatym dresie walczy z gałęzią w ogródku, chyba wziął się za porządki. Widzę parę młodych ludzi, jak wyprowadzają starego psa, który od ostatniej zimy ledwie chodzi. Pies chwieje się na nogach, a oni cierpliwie mu towarzyszą, idąc najwolniejszym krokiem. Śmieciarka z wielkim hałasem odbiera śmieci.
Życie toczy się, a jakże, ale w zupełnie innym rytmie. Zrobiłam porządek w szafie i wyniosłam przeczytane gazety do pojemnika na papier. Przesadziłam kwiaty. Odebrałam rower z naprawy. Przyjemność sprawia mi gotowanie.
Uporczywie wracają do mnie obrazy z dzieciństwa, kiedy było dużo więcej czasu i można było go „marnować”, godzinami gapiąc się przez okno, obserwując mrówki, leżąc pod stołem i wyobrażając sobie, że to jest arka. Albo czytając encyklopedię.
Czy aby nie jest tak, że wróciliśmy do normalnego rytmu życia? Że to nie wirus jest zaburzeniem normy, ale właśnie odwrotnie – tamten hektyczny świat przed wirusem był nienormalny?
Wirus przypomniał nam przecież to, co tak namiętnie wypieraliśmy - że jesteśmy kruchymi istotami, zbudowanymi z najdelikatniejszej materii. Że umieramy, że jesteśmy śmiertelni.

Że nie jesteśmy oddzieleni od świata swoim „człowieczeństwem” i wyjątkowością, ale świat jest rodzajem wielkiej sieci, w której tkwimy, połączeni z innymi bytami niewidzialnymi nićmi zależności i wpływów. Że jesteśmy zależni od siebie i bez względu na to, z jak dalekich krajów pochodzimy, jakim językiem mówimy i jaki jest kolor naszej skóry, tak samo zapadamy na choroby, tak samo boimy się i tak samo umieramy.

Uświadomił nam, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się słabi i bezbronni wobec zagrożenia, są wokół nas ludzie, którzy są jeszcze słabsi i potrzebują pomocy. Przypomniał, jak delikatni są nasi starzy rodzice i dziadkowie i jak bardzo należy im się nasza opieka.

Pokazał nam, że nasza gorączkowa ruchliwość zagraża światu. I przywołał to samo pytanie, które rzadko mieliśmy odwagę sobie zadać: Czego właściwie szukamy?

Lęk przed chorobą zawrócił więc nas z zapętlonej drogi i z konieczności przypomniał o istnieniu gniazd, z których pochodzimy i w których czujemy się bezpiecznie. I nawet gdyśmy byli, nie wiem jak i w których czujemy się bezpiecznie. I nawet gdyśmy byli, nie wiem jak wielkimi podróżnikami, to w sytuacji takiej, jak ta, zawsze będziemy przeć do jakiegoś domu.

Tym samym objawiły się nam smutne prawdy – że w chwili zagrożenia wraca myślenie w zamykających i wykluczających kategoriach narodów i granic. W tym trudnym momencie okazało się, jak słaba w praktyce jest idea wspólnoty europejskiej. Unia właściwie oddała mecz walkowerem, przekazując decyzje w czasach kryzysu państwom narodowym. Zamknięcie granic państwowych uważam za największą porażkę tego marnego czasu, Wróciło stare - egoizm i kategorie „swoi” i „obcy”, czyli to, co przez ostatnie lata zwalczaliśmy z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie formatowało nam umysłów. Lęk przed wirusem przywołał automatycznie najprostsze atawistyczne przekonanie, że winni są jacyś obcy i to oni zawsze skądś przynoszą zagrożenie. W Europie wirus jest „skądś”, nie jest nasz, jest obcy. W Polsce podejrzani stali się wszyscy ci, którzy wracają z zagranicy. Fala zatrzaskiwanych granic, monstrualne kolejki na przejściach granicznych dla wielu młodych ludzi były zapewne szokiem. Wirus przypomina: granice istnieją i mają się dobrze.

Obawiam się też, że wirus szybko przypomni nam jeszcze inną starą prawdę, jak bardzo nie jesteśmy sobie równi. Jedni z nas wylecą prywatnymi samolotami do domu na wyspie lub w leśnym odosobnieniu, a inni zostaną w miastach, żeby obsługiwać elektrownie i wodociągi. Jeszcze inni będą ryzykować zdrowie, pracując w sklepach i szpitalach. Jedni dorobią się na epidemii, inni stracą dorobek swojego życia. Kryzys, jaki nadchodzi, zapewne podważy te zasady, które wydawały się nam stabilne; wiele państw nie poradzi sobie z nim i w obliczu ich dekompozycji obudzą się nowe porządki, jak to często bywa po kryzysach. Siedzimy w domu, czytamy książki i oglądamy seriale, ale w rzeczywistości przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo. jak przedtem. Sytuacja przymusowej kwarantanny i skoszarowania rodziny w domu może uświadomić nam to, do czego wcale nie chcielibyśmy się przyznać: że rodzina nas męczy, że więzi małżeńskie dawno już zetlały. Nasze dzieci wyjdą z kwarantanny uzależnione od internetu, a wielu z nas uświadomi sobie bezsens i jałowość sytuacji, w której mechanicznie i siłą inercji tkwimy. A co, jeśli wzrośnie nam liczba zabójstw, samobójstw i chorób psychicznych?

Na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat: że jesteśmy panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas.

Śpiewajmy razem - Klub Seniora

W Klubie Seniora śpiewamy razem.

Śpiewajmy razem ilu jest tu nas
Śpiewajmy razem i w ten trudny czas
Choć lata młode szybko płyną wiemy, że
Nie starzejemy się


Johann Wolfgang von Goethe w swoim słynnym aforyzmie mówi:

„Gdzie słyszysz śpiew, tam wchodź, tam dobre serca mają.
Źli ludzie, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają”. 

Gdzie słyszę śpiew, tam idę. Lubię ponucić sobie z radiem, lubię śpiewać wraz z innymi gdzie tylko się da - przy ognisku, czy na spotkaniach. Wcale nie przeszkadza mi, że to jest często śpiew amatorski i niedoskonały.

Tuż przed ostatnim spotkaniem Klubu w dniu 10 Marca 2020, a była to celebracja Dnia Kobiet, zebrała się grupka "ale babek", aby poćwiczyć wspólne śpiewanie. Chodziło też o przygotowanie debiutowego mini występu podczas spotkania. Dobrze nam idzie, więc będziemy to kontynuować. Zaczynamy o 17-tej przed każdym zebraniem. Kto ma ochotę na wspólne śpiewanie mniej, czy bardziej znanych piosenek, niech czuje się zaproszony.

Chętnych proszę o wcześniejszy kontakt, abyśmy mogli wydrukować więcej tekstów. Niestety już ciut trudniej jest nam opanować wszystko pamięciowo i potrzebujemy ściągawki.
Proszę również o uwagi i propozycje na temat ulepszenia funkcjonowania grupy, oraz podniesienia jej artystycznego poziomu. Na dzisiaj mamy akompaniament w postaci gitary, ukulele oraz prostych instrumentów perkusyjnych. Jak i czy w ogóle się to rozwinie - pokaże czas.


Występ grupy był chyba miłym zaskoczeniem dla członków Klubu. Przed nami wystąpiła Wanda z okolicznościowym wierszem swojego autorstwa, Teresa z piosenkami oraz Mietek z monologiem.

 Autorem zdjęć z imprezy jest Janusz.



Polonijne Nowiny

47 Sejm Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie

W sobotę 28 września 2019 odbył się w Domu Polskim w Burlington 47 Sejm Wyborczy Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie.  Byłem obecny...